Klocek Podróżnik

Reportaże z podróży

Reportaże z podróży pluszowego niedźwiadka

Reportaże Klocka Podróżnika

Tunezja

Odkryj niezwykłą podróż po Tunezji

Kwiecień 2026

Krajobrazy Tunezji zmieniają się jak w kalejdoskopie: od północnych wybrzeży, przez zielone równiny pełne drzew oliwnych, aż po południe, gdzie zaczyna się Sahara i kończą wszelkie złudzenia co do cienia. Ta różnorodność od wieków przyciągała kolejne ludy i imperia, które odciskały tu swoje piętno.
Przez kraj przetoczyło się więcej cywilizacji niż mam koralików na szyi — Fenicjanie, Rzymianie, Arabowie czy Osmanowie zostawili tu swoje ślady. Do dziś można je odnaleźć w ruinach, medinach i codziennym życiu mieszkańców, w tym także rdzennej społeczności Imazighen.
To dziedzictwo wciąż żyje — nie tylko w muzeach, ale i na ulicach.

Podróż zaczynamy od miasta Tunis, które przez stulecia pozostawało ośrodkiem o głównie lokalnym charakterze. Dopiero w XII wieku, gdy zostało stolicą kraju, zaczęło nabierać znaczenia i z czasem wyrosło na jedno z najważniejszych miast Maghrebu.
Potem do miasta wchodzą Francuzi. Zostawiają po sobie nie tylko historię, ale też ślady widoczne do dziś — w architekturze, układzie ulic, a czasem nawet w kawie serwowanej w lokalnych kawiarniach: café au lait.

Tunezja

Ratusz

W samym centrum, jak bijące serce miasta stoi „Municipalité de Tunis”, czyli ratusz.
Jego budynek to taki przebieraniec — jak Francuz w arabskich szatach. Pełnił europejską funkcję administracyjną, ale stylem wyraźnie nawiązuje do architektury arabskiej — zdobione łuki, filary i ornamenty przywodzą na myśl tradycję Maghrebu.
Powstał pod koniec XIX wieku i do dziś przypomina o czasach francuskiego protektoratu oraz o kolejnych epokach, które ukształtowały współczesny Tunis.

Tunezja

Aleja Habiba Bourguiby

Jedną z głównych arterii miasta jest Aleja Habiba Bourguiby, nazwana na cześć pierwszego prezydenta kraju. To tutaj toczy się codzienne życie — spacery, spotkania, rozmowy.
Aleja bywa porównywana do paryskich Champs–Élysées — choć tutejszy klimat, przynajmniej moim pluszowym zdaniem, zdecydowanie wygrywa z paryskim.
Na początku XX wieku architekci działający w realiach francuskiej dominacji wznosili okazałe, reprezentacyjne budowle, odwołujące się do europejskich wzorców architektonicznych. Spacerując aleją, mijam eleganckie fasady i dekoracyjne detale, które równie dobrze mogłyby znaleźć się gdzieś w Paryżu.
Wśród nich wyróżnia się Théâtre municipal de Tunis — budynek łączący klasyczną formę z bogatą ornamentyką epoki.

Tunezja

Théâtre municipal de Tunis

Tunezja

Tunezja

Francuska architektura kolonialna

Również katolicka Katedra w Tunisie wygląda trochę jak gość z innego kontynentu — i w pewnym sensie nim jest. Powstała w czasach francuskiego protektoratu i do dziś przypomina o tej części historii.
Po uzyskaniu niepodległości jej rola wyraźnie zmalała — w kraju, w którym dominuje islam, świątynia stała się raczej śladem dawnej epoki.

Tunezja

Cathédrale Saint–Vincent–de–Paul w Tunisie

Przed katedrą stoi statua Ibn Chalduna — arabskiego uczonego, który setki lat przed współczesnymi socjologami próbował zrozumieć, jak działają społeczeństwa.
Jako jeden z nielicznych swojej epoki analizował społeczeństwo w sposób przypominający współczesną socjologię i spisał te obserwacje w słynnej „Muqaddimie”, która do dziś podszeptuje nowoczesnym uczonym o społecznej równowadze.

Tunezja

Pomnik Ibn Chaldun

Szeroką aleją z czasów francuskiego protektoratu dochodzimy do bramy Bab el–Bhar. I tu ujawnia się Tunis dwóch światów. Bab el–Bhar to nie tylko brama — to granica, którą przekraczamy, zostawiając za sobą nowoczesną część miasta i wchodząc w labirynt mediny.

Tunezja

Bab el–Bhar (Brama Morska)

Obok stoi XIX–wieczny Hotel Royal Victoria — kolejny „Francuz w arabskiej szacie”. Znów spotykają się tu dwa światy: europejski porządek i arabskie ornamenty.

Tunezja

Hotel Royal Victoria

Medina w języku arabskim znaczy po prostu „miasto”. Dlatego w wielu krajach arabskich tym słowem określa się starą część miasta.
W medinie wszystko dzieje się blisko — sklepy, ludzie, zapachy, dźwięki. Uliczki bywają tak wąskie, że czasem trzeba negocjować pierwszeństwo przejścia, każda z nich zdaje się mieć własny pomysł na to, dokąd prowadzi.
Spoglądając z plecaka Mojej Basi, odnoszę wrażenie, że medina wręcz testuje naszą orientację w terenie. Zagubienie? — sprawdzone osobiście. 😅

Tunezja

Tunezja

Tunezja

Stoisko z przyprawami

Poza sklepikami wypełniającymi labirynt mediny znajdujemy tu też kawiarnie i bary.
To dobre miejsce, żeby spróbować makloub — lokalną, gorącą kanapkę z mięsem, warzywami i ostrą harissą. Brzmi niewinnie, ale potrafi zaskoczyć.

Tunezja

Makloub, podobnie jak pizza, pieczona jest w piecu

Tunezja

Krótka przerwa w historycznej tureckiej kawiarni — zasłużona i zdecydowanie potrzebna

W głębi mediny trafiamy na coś w rodzaju ukrytej oazy spokoju — Tourbet el–Bey. To mauzoleum dawnej dynastii, które nagle odcina nas od ulicznego gwaru.
Wchodzimy w przestrzeń ciszy i zadumy, gdzie światło miękko rozlewa się po bogatych zdobieniach, a każdy detal zdaje się wręcz prosić o chwilę uwagi.

Tunezja

Tunezja

Tunezja

Grobowiec, w którym kamień zamienia się w ornament

Po ciszy i skupieniu przychodzi zupełnie inny rytm — Marché Central de Tunis.
Tu wszystko dzieje się naraz: kolory, zapachy i dźwięki nakładają się na siebie, tworząc gęstą, żywą tkankę miasta. To jedno z tych miejsc, w których rytm Tunisu staje się najbardziej wyczuwalny.

Tunezja

Na targu króluje różnorodność — od świeżych owoców i warzyw po ryby, mięsa i przyprawy.
Moi „niepluszowi” mają poważny problem, żeby odciągnąć Elka i mnie od stoisk ze świeżymi rybami, które działają jak niewidzialny magnes — wyjątkowo skuteczny na nasze pluszowe zmysły.

Tunezja

Stoiska z rybami,...

Tunezja

...serami,...

Tunezja

...ślimakami...

Tunezja

...i owocami

Prawdziwą podróż w czasie — i to bez potrzeby ruszania łapą… to znaczy nogą — oferuje Muzeum Bardo. To drugie co do wielkości muzeum w Afryce po Muzeum Egipskim w Kairze.
Słynie przede wszystkim z kolekcji rzymskich mozaik, ale można tu zobaczyć znacznie więcej — historię całego regionu, od prehistorii po czasy islamskie. Nic dziwnego, że jest to jedno z najczęściej odwiedzanych miejsc w kraju.

Tunezja

Tunezja

Muzeum Bardo mieści się w budynku, który początkowo był pałacem książąt husajnidzkich

Tunezja

Pod koniec XIX wieku pałac został przekształcony w muzeum

Tunezja

Starożytność: zatwierdzona przez dział pluszaków

Tunezja

Muzeum Bardo słynie z wyjątkowej kolekcji rzymskich mozaik

Zbiory są ogromne — można tu spędzić długie godziny i wciąż mieć wrażenie, że widziało się tylko fragment historii.

Tunezja

Aureus — złote monety Imperium Rzymskiego

notice

Aureus był jedną z najważniejszych monet Imperium Rzymskiego i funkcjonował także poza jego granicami jako środek płatniczy.

Przenosimy się nieco poza Tunis i sięgamy do korzeni Tunezji. Kartagina — fenicka kolonia, która rozrosła się w jedno z największych miast starożytnego świata, przyciągała bogactwem, handlem i ambicjami, stając się poważnym wyzwaniem dla Rzymu.
Po wojnach punickich Kartagina legła w gruzach, by później odrodzić się w nowej, rzymskiej odsłonie — miasto, gdzie echa przeszłości nadal unoszą się wśród ruin.
Nazwa tych konfliktów — „wojny punickie” — pochodzi od rzymskiego określenia „Punijczycy”, odnoszącego się do mieszkańców Kartaginy i ich kręgu kulturowego. Widać w tym, jak silnie historia miasta wpisała się w dzieje całego regionu.

Port Kartaginy był głównym ośrodkiem handlu i żeglugi oraz należał do najbardziej zaawansowanych w świecie starożytnym.

Tunezja

Pozostałości punickiego portu w Kartaginie

Dzięki swojej rozwiniętej infrastrukturze napędzał handel i odegrał istotną rolę w późniejszej rywalizacji z Rzymem.

Tunezja

Jeden z doków portowych Kartaginy, gdzie budowano i naprawiano punickie okręty

Wzgórze Byrsa jest symbolem warstwowej historii Kartaginy — fenickiej, rzymskiej i tej, która przyszła później. Tu dosłownie „nakładają się” kolejne cywilizacje, każda zostawiając swój ślad.
Od początku było miejscem „na szczycie” — zarówno w przenośni, jak i całkiem dosłownie. Wzniesienie dominowało nad miastem, więc nietrudno zrozumieć, dlaczego tu królowały władza i decyzje: kto rządzi Byrsą, rządzi całym portowym miastem.
Ale Byrsa to nie tylko akropol i centrum władzy. Biło tu też religijne serce Kartaginy — wśród świątyń i sanktuariów, gdzie codzienne sprawy mieszały się z rytuałami i ofiarami składanymi bogom.

Tunezja

Ruiny punickiej dzielnicy mieszkalnej na wzgórzu Byrsa

Po zdobyciu Kartaginy przez Rzymian miasto i cały kompleks wzgórza zostały zniszczone, a Byrsa na zawsze zapisała się w historii jako punkt, w którym splatają się losy wielu cywilizacji.

Tunezja

Starożytna droga rzymska

Tunezja

Ruiny domów z czasów rzymskich

Tunezja

Rzymska willa

Starożytni Rzymianie zachwycają swoimi osiągnięciami technicznymi i inżynieryjnymi nawet dziś.
Akwedukt do Kartaginy jest dowodem ich kunsztu — woda płynęła tu dziesiątkami kilometrów, pokonując pagórki i wąwozy, w sposób wciąż budzący podziw.

Tunezja

Tunezja

Rzymski akwedukt

Rzymianie nie ryzykowali — stworzyli też rozbudowany system cystern, który zapewniał wodę przez cały rok.

Tunezja

Cysterny w Kartaginie są przykładem wysokiego poziomu rzymskiej inżynierii hydrotechnicznej

Tunezja

Rzymska cysterna na wodę

Największym odbiorcą tej wody były monumentalne Termy Antonina — największe termy w Afryce Północnej i jedne z największych łaźni w całym Imperium Rzymskim. Ogromny kompleks nad brzegiem morza potrzebował olbrzymich ilości wody każdego dnia, dlatego sprawny system akweduktów i cystern był tu absolutnie niezbędny.

Tunezja

Ruiny Term Antonina

Tunezja

Termy Antonina w Kartaginie były czymś więcej niż łaźniami — to było centrum życia towarzyskiego.
Tu się spotykano, rozmawiano i... przy okazji dbano o higienę. W ich budowie zastosowano zaawansowane rozwiązania umożliwiające ogrzewanie wody i wnętrz.

Tunezja

Tunezja

Dziś pozostały głównie fundamenty, ale nawet one pozwalają wyobrazić sobie ogrom tego miejsca.

Jak przystało na rzymskie miasto, Kartagina miała swój własny teatr i amfiteatr. Ten ostatni mógł pomieścić nawet 30 000 widzów — całkiem sporo, jak na miejsce, gdzie rozrywka bywała naprawdę brutalna.

Tunezja

Ruiny rzymskiego amfiteatru w Kartaginie

W sąsiedztwie Kartaginy leży miasteczko Sidi Bou Said — jeden z najbardziej rozpoznawalnych i urokliwych zakątków Tunezji, obok którego trudno przejść obojętnie.

Tunezja

Tunezja

Wąskie, kręte uliczki między białymi domami z niebieskimi oknami stanowią jedną z największych atrakcji miasteczka — i przy okazji całkiem skuteczny test orientacji.
Pnące się kwiaty dodają kolorów, jakby sama biel i błękit nie wystarczały, tworząc niemal magiczną, malarską atmosferę.

Tunezja

Tunezja

Jeden z tradycyjnych domów w Sidi Bou Said — Dar El Annabi — pełni dziś funkcję domu–muzeum.
Wchodzimy do jego chłodnych, spokojnych wnętrz, gdzie czas zdaje się płynąć wolniej. Każde pomieszczenie ma swoją opowieść — szepcze ją w detalach: misternie rzeźbionych meblach, bogato zdobionych tkaninach i drobnych przedmiotach codziennego użytku, które kiedyś towarzyszyły elitom miasta.

Tunezja

Dom–Muzeum Dar El Annabi

Tunezja

Tunezja

Dar El Annabi to jeden z najlepiej zachowanych przykładów osmańskiej architektury w tej części Tunezji.

Tunezja

Rezydencja była niegdyś siedzibą zamożnej rodziny, a jej nazwa pochodzi od nazwiska dawnych właścicieli — rodziny Annabi.

Tunezja

Ogród w Dar El Annabi

Wybrzeże zostaje za nami, a wraz z nim słony zapach morza. Wjeżdżamy w głąb kraju, wciąż noszącego ślady dawnego Imperium Rzymskiego. Czeka nas spora porcja historii — ruiny trzech starożytnych miast. Nie byle jakie ruiny: jedne z najlepiej zachowanych pozostałości tamtej epoki, o ogromnym znaczeniu archeologicznym.
Na początek zatrzymujemy się w Bulla Regia. Już z daleka widać, że coś tu jest inaczej — miasto zdaje się chować w cieniu własnych domów. I rzeczywiście, wiele z nich kryje podziemne komnaty i galerie, w których Rzymianie znajdowali wytchnienie w upalne dni. Muszę przyznać, że pomysł Rzymian był nie tylko sprytny, ale i całkiem skuteczny — chłodne wnętrza podczas upalnego lata!

Tunezja

Ruiny term rzymskich

Tunezja

Podziemne części domów chroniły mieszkańców przed upałem

Kolumny i pomieszczenia tych domów wciąż robią ogromne wrażenie — pokazują kunszt architektury rzymskiej i życie dawnych elit.

Tunezja

Kolumnowy dziedziniec w podziemnej części domu

Zachowane na miejscu mozaiki podłogowe zachwycają precyzją i kunsztem wykonania: w innych warunkach trafiłyby pewnie za szkło do muzeum, a tu nadal leżą dokładnie tam, gdzie je ułożono.

Tunezja

Jedna z wielu mozaik, które wciąż zachwycają detalem

Na terenie Bulla Regia nie brakuje też imponujących budowli publicznych.
Jedną z nich jest teatr, zachowany w zaskakująco dobrym stanie od czasów panowania cesarza Marka Aureliusza (II wiek n.e.), który wciąż pozwala wyobrazić sobie, jak rozbrzmiewały tu dawne przedstawienia.

Tunezja

Ruiny teatru

Tunezja

Tunezja

Scena teatru wciąż zachwyca mozaiką

Na horyzoncie, wśród wzgórz i gajów oliwnych, pojawia się Thugga — miasto sprawiające wrażenie miejsca, które po prostu zatrzymało się w czasie — i nikt nie poczuł potrzeby, by je znowu uruchamiać. Ruiny są tu wyjątkowo czytelne, dzięki czemu łatwo wyobrazić sobie dawny układ miasta. Archeolodzy nazywają je „perłą” rzymskiej urbanistyki w Afryce.

Tunezja

Ruiny miasta Thugga

Tunezja

Kapitol

Historia Thuggi ma kilka warstw — numidyjską, punicką, rzymską i bizantyjską.
Najlepiej poznanym etapem historii jest okres rzymski, z którego zachowało się wyjątkowo dużo śladów. Miasto znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO, a pobliska wieś Dougga uchodzi za jego współczesną kontynuację.

Tunezja

Dom Trifolium

Tunezja

Termy Licyniusza

Tunezja

Starożytne publiczne latryny

Podobnie jak inne rzymskie miasta Afryki Północnej z czasów Augusta, Thugga posiadała własny teatr.
Wzniesiony w drugiej połowie II wieku n.e., należy dziś do najlepiej zachowanych tego typu obiektów w regionie — i co ciekawe, nadal jest wykorzystywany.

Tunezja

Tunezja

Teatr

Tunezja

Jeśli Thugga jest perłą rzymskiej urbanistyki, to Sufetula (dzisiejsza Sbeitla) okazuje się jej spokojniejszą, trochę bardziej tajemniczą kuzynką. To jedno z mniej znanych, a zarazem fascynujących stanowisk archeologicznych w Tunezji.
Założona została w I wieku n.e., prawdopodobnie za panowania cesarza Wespazjana, i szybko stała się ważnym ośrodkiem administracyjnym i religijnym dla całego obszaru.

Tunezja

Ruiny miasta Sufetula

Tunezja

Świątynie na Kapitolu

Miasto przetrwało kilka stuleci, a jego ruiny zachowały ślady rzymskiej i bizantyjskiej przeszłości oraz wczesnochrześcijańskich wpływów.
Sufetula wciąż ukazuje klasyczny układ rzymskiego miasta — forum, świątynie, budynki publiczne. Wśród najlepiej zachowanych zabytków wyróżniają się łuk triumfalny, baptysterium, teatr i mozaiki, a także jedno z najokazalszych forów w Afryce Północnej.

Tunezja

Łuk triumfalny Dioklecjana

Tunezja

Baptysterium w ruinach bizantyjskiej Bazyliki św. Witalisa

Tunezja

Palestra Wielkich Term

Rzymianie stosowali system ogrzewania podłogowego (hypokaustum) — ciepłe powietrze krążyło pod podłogą i w ścianach, ogrzewając pomieszczenia.

Tunezja

Hypokaustum — system ogrzewania podpodłogowego

Tunezja

Pozostałości teatru rzymskiego w Sufetuli

Po bitwie w połowie VII wieku, związanej z arabskim podbojem Afryki Północnej i starciem wojsk Bizancjum z armiami kalifatu, miasto stopniowo straciło swoje znaczenie, ale jego ruiny wciąż opowiadają historię dawnej świetności.

Z ruin przenosimy się w świat Orientu — do Kairouan. Miasto powstało w VII wieku jako garnizon wojskowy Arabów i postanowiło, że nie pozostanie tylko punktem na mapie. Wkrótce rozrosło się w centrum religijne i naukowe, przyciągające uczonych, pielgrzymów i osadników z całego Maghrebu.
Na pierwszy plan wysuwa się Wielki Meczet Sidi Uqby — majestatyczny, spokojny, a jednocześnie tętniący historią. Każdy detal murów zdaje się opowiadać o czasach, gdy Kairouan kształtowało duchową mapę północnej Afryki.

Tunezja

Wielki Meczet Sidi Ukby

Trzypoziomowy, kwadratowy minaret Wielkiego Meczetu Sidi Uqby wznosi się na imponujące 35 metrów.
Jego najniższa kondygnacja pochodzi z początków VIII wieku, a cała wieża zdaje się spoglądać z góry na miasto, jakby strzegła jego historii i codziennego życia.

Tunezja

Minaret

Dziedziniec Wielkiego Meczetu otacza niemal 400 kolumn, podtrzymujących arkadowe portyki.
Większość z nich została sprowadzona z różnych budowli rzymskich, bizantyjskich i wczesnochrześcijańskich, a na niektórych wciąż widać ślady dawnych inskrypcji i dekoracji religijnych.

Tunezja

Dziedziniec w meczecie Sidi Ukby

Sala modlitw rozciąga się na siedemnaście naw, wspieranych przez 414 kolumn z marmuru i porfiru, przywiezionych z Kartaginy i Sousse.

Tunezja

Sala modlitw wyłożona jest dywanami

Tunezja

Dziedziniec przed wejściem do sali modlitw

Medina Kairouan również skrywa mnóstwo historycznych zakamarków i detali, które najlepiej odkrywać bez pośpiechu — i bez zbyt ambitnego planu, bo i tak szybko przestaje mieć sens.

Tunezja

Typowa uliczka w medinie Kairouan

Tunezja

Meczet Trzech Drzwi z IX wieku

Tunezja

Mauzoleum Zawiji Sidi Sahaba

Bir Barrouta to jedna z najstarszych studni w Kairouan, owiana legendą: mówi się, że jej głębiny łączą się podziemnymi korytarzami ze świętą studnią w Mekce.
Pierwotnie wykopana pod koniec VIII wieku, dziś podziwiamy ją w budynku pochodzącym z końca XVII wieku.

Tunezja

Nie każdy bohater nosi pelerynę. Niektórzy noszą garb

Miasto, mierząc się z niedoborem wody w półpustynnym klimacie, przez wieki wyposażało się w różne instalacje hydrauliczne, wykorzystujące wody gruntowe.
W Bir Barrouta wodę wydobywa się w sposób, który robi wrażenie: wielbłąd porusza się w kółko, napędzając koło z wiadrami, które transportują wodę na powierzchnię.

Tunezja

My tylko do zdjęcia, on tu naprawdę robi karierę

Dziś przy studni czerpie się nie tylko wodę. Dla tych, którzy cenią bardziej wyszukane przyjemności, obok działa stoisko ze świeżo wyciskanym sokiem pomarańczowym — i wyraźnie nie narzeka na brak zainteresowania.

Tunezja

Pomarańcze kończą tu karierę w bardzo godny sposób

Świeżo wyciskane soki są w Tunezji niezwykle popularne i dostępne niemal wszędzie. Tu nikt nie udaje, że chodzi o modę na zdrowy styl życia. W takim upale zimny sok działa po prostu lepiej niż większość życiowych porad.

Tunezja

Cytrusowa świeżość w najbardziej szlachetnej formie

Kairouan słynie też z makroud — ciasteczek, które znikają tak szybko, że fotografowanie ich graniczy z cudem — mAT próbował wiele razy. 😁
Przygotowuje się je z kaszy manny i nadzienia z daktyli, fig lub migdałów. Ciasto formuje się w wałki, kroi w romby, smaży lub piecze, a potem zanurza w słodkim syropie. W skrócie: deser, który nawet nie próbuje udawać lekkiego.

Tunezja

Wyrabianie Makroud

Tunezja

Makroud i my — relacja oparta na wzajemnym zrozumieniu

Tunezja

Część reportażowa szybko przechodzi w konsumpcyjną

Znajdujemy się w południowo–zachodniej Tunezji, tuż przy granicy z Algierią, w pustynnym regionie gór Atlasu Saharyjskiego.
W tym surowym krajobrazie powstał Kanion Midès — jedna z najbardziej spektakularnych atrakcji kraju. Woda, która pojawia się tu tylko czasami, przez tysiące lat „wyżłobiła” w skałach głęboki wąwóz.
Natura: cierpliwa, ale konsekwentna.

Tunezja

Kanion Midès

Ściany kanionu wznoszą się pionowo, a światło słońca bawi się na ich złocistych powierzchniach.
Dno pozostaje przeważnie suche, pokryte drobnym żwirem, a każdy zakręt i szczelina opowiada historię powolnej, systematycznej pracy wiatru i wody.

Tunezja

W pobliżu znajdują się też dwie znane oazy — Chebika i Tamerza. Góry Atlasu Saharyjskiego działają tu jak naturalna zapora między strefą wilgotną a pustynią. Efekt uboczny? Zielone „wyspy” w surowym, suchym krajobrazie.
Od czasów rzymskich aż po karawany średniowiecza te oazy pełniły rolę pustynnych stacji benzynowych — tylko z palmami zamiast neonów.

Tunezja

Chebika

W okolicach Midès, Tamerzy i Chebiki wciąż natrafić można na ruiny domów, fragmenty dawnych uliczek i murów oraz opuszczone osady na krawędziach wąwozów — miejsca powoli przegrywające z czasem i erozją.
Ich historia zakończyła się gwałtownie w 1969 roku, gdy ulewy w górach Atlasu zamieniły spokojne, sezonowe wadi w niszczycielskie rzeki. Natura regularnie przypomina, kto tu naprawdę ustala warunki gry.

Tunezja

Opuszczone po powodzi w 1969 roku, teraz służą głównie zwiedzającym

Tunezja

Niektóre z opuszczonych domów znalazły nowe życie jako punkty turystyczne — stoiska z pamiątkami, drobne knajpki, a wszystko w surowym, pustynnym klimacie.
Na uboczu trafiamy do niewielkiego pomieszczenia, gdzie gospodyni z wprawą przygotowuje tradycyjny khubz. To rodzaj naleśnika pieczonego na blasze, wypełnionego harissą, serkiem topionym i oliwą z oliwek — mój nos już tańczy breakdance, a brzuch śpiewa do rytmu.

Tunezja

Kiedy khubz spotyka harrisę i oliwę... magia pustyni na talerzu

Tunezja

Khubz — „Pizza Imazighen”

Tunezja

Chebika — dowód na to, że nawet na pustyni czasem leje się woda

Wśród pustynnego krajobrazu ruszamy w stronę Tamerzy — oazy z tak długą historią, że archeolodzy wciąż ją „rozpakowują” warstwa po warstwie.

Tunezja

Wodospad Tamerza

Tunezja

Palmy daktylowe w oazie

Zostawiamy za sobą Midès i zielone oazy, które w surowym krajobrazie pustyni wyglądają niemal nierealnie.
Dalsza droga prowadzi w stronę południa, ku rozległym piaskom Sahary.

Tozeur od dawna tętni życiem pośrodku pustynnych przestrzeni — to centrum administracyjne i gospodarcze regionu, którego bogactwo wciąż wyrasta z oazowych pól, przede wszystkim z gęstych zagajników palm daktylowych.
Od wieków miasto stanowiło przystanek na karawanowych trasach przez Saharę — miejsce odpoczynku i wymiany towarów dla podróżnych przemierzających pustynię.

Tunezja

Typowa zabudowa w medinie Tozeur

Tozeur rezygnuje z bieli charakterystycznej dla sąsiednich miast i stawia na gliniane domy ozdobione geometrycznymi wzorami.
Dekoracja i praktyczność idą tu w parze — w pustynnym słońcu mury chłodzą wnętrza, chroniąc mieszkańców przed upałem.

Tunezja

Tunezja

Medina w Tozeur

Tunezja

Transport publiczny w wersji pustynnej

Tozeur leży niemal „nad brzegiem” Chott el Djerid — przynajmniej w teorii. W klasycznym sensie brzegu tu nie ma. To największe słone jezioro w Tunezji bywa wypełnione wodą tylko czasami. W porze suchej solna powierzchnia niepostrzeżenie przechodzi w pustynne piaski, a gdy przychodzą ulewy, woda rozlewa się na setki kilometrów, tworząc raczej iluzję brzegu niż namacalną granicę.

Tunezja

Niektórzy twierdzą, że Chott el Jerid wygląda jak krajobraz z innej planety — i trudno się z nimi nie zgodzić. W słońcu sól iskrzy niczym diamenty, a wiatr rysuje na powierzchni fantazyjne wzory, które zmieniają się z każdą chwilą.
Wystarczy krótki spacer po suchym dnie jeziora, by odnieść wrażenie, że wkroczyło się w świat całkowicie odmienny od reszty Sahary.

Tunezja

Z daleka wygląda jak jezioro, z bliska — pustynny żart optyczny

Nawet zupełnie sucha powierzchnia Chott el Jerid potrafi z daleka wyglądać jak prawdziwe jezioro — tafla odbija niebo, nieruchoma i spokojna. Zbliżając się, szybko okazuje się, że to pustynny żart optyczny. Przestrzeń pozornie lśniąca wodą, jest sucha i pokryta solną skorupą, a migotanie to efekt gorącego powietrza unoszącego się nad ziemią. Światło i ciepło tworzą tu własny, zmieniający się spektakl — fatamorganę, która potrafi zwieść nawet najbardziej doświadczonych podróżników.
Na Chott el Jerid takie zjawiska nie są rzadkością: w zależności od kąta padania słońca i temperatury powietrza można dostrzec „jeziora”, karawany unoszące się w oddali lub odbicia palm i wzgórz, które w rzeczywistości nie istnieją.
To miejsce, gdzie Sahara nie tylko pokazuje swoją surowość, ale też wystawia zmysły na próbę.

Naszym kolejnym celem jest Douz — miasto na granicy Sahary. Po drodze zatrzymujemy się w niewielkim Zaouiet el Anes, aby przyjrzeć się z bliska gorącemu źródłu artezyjskiemu.
Źródło powstało w wyniku odwiertu sięgającego naturalnych poziomów wodonośnych. Woda sama wypływa na powierzchnię, jakby natura uznała, że trzymanie jej pod ziemią nie ma sensu.

Tunezja

Źródło gorącej wody w Zaouiet el Anes

Temperatura wody sięga około 48°C. Rozprowadzana jest systemem otwartych kanałów, w których stopniowo stygnie na świeżym powietrzu, zanim trafi do nawadniania oaz. Kanały często układane są równolegle lub w systemy koncentryczne, co zwiększa powierzchnię kontaktu z powietrzem i przyspiesza ochładzanie.
W najniższych partiach kanałów, gdzie woda staje się już przyjemnie chłodna, lokalni mieszkańcy korzystają z kąpieli — bo kto by się oparł kąpieli z widokiem na piaski i palmę w tle? 😉

Tunezja

System chłodzenia

Douz nazywane jest „Wrotami Sahary” i faktycznie coś w tym jest — to jedno z ostatnich miejsc, gdzie kończy się miasto, a zaczyna piasek.

Tunezja

Uwaga: ruch pieszy o nietypowej sylwetce

W Douz tętni życie oazowe, które harmonijnie łączy się z pustynną przygodą: krótsze przejażdżki na wielbłądach i kilkudniowe ekspedycje z noclegami w namiotach tworzą idealny punkt startowy do odkrywania Sahary.

Tunezja

Półdzikie wielbłądy

Decydujemy się na krótką pieszą wyprawę. Z tej perspektywy pustynia staje się namacalna — każdy krok po rozgrzanym piasku pozwala naprawdę poczuć jej puls.
Wieczorem dla odmiany bujamy się na wielbłądzich garbach.

Tunezja

Piaski Sahary

Tunezja

Patrzę na moje „wikuniowe futerko” i uśmiecham się w duchu — miękkie jak u dromadera, kolor też podobny.
Można by pomyśleć, że jestem jego bezgarbną, kieszonkową wersją.
Ale w starciu z prawdziwym dromaderem nie mam żadnych szans.

Tunezja

Te zwierzęta to prawdziwi mistrzowie życia w piasku. Mogą przetrwać tygodnie bez wody, a gdy nadchodzi burza piaskowa, szczelnie zamykają nozdrza i chronią oczy gęstymi rzęsami.
Ich garby magazynują tłuszcz, który w ekstremalnym upale zamienia się w energię, a ciała regulują temperaturę tak zręcznie, że w ciągu dnia zyskują lub tracą kilka stopni, oszczędzając wodę. I do tego galopują z prędkością, która sprawiłaby, że nawet najbardziej wytrenowany człowiek poczułby się jak ślimak na spacerze.
Stoję więc obok, obserwuję i podziwiam. Te sympatyczne stworzenia mają w sobie coś z magii pustyni — wytrzymałość, elegancję, odrobinę szaleństwa w galopie i niezachwianą pewność siebie.
A ja? Ja zostaję przy moim futerku — mięciutkim, przyjemnym, ale kompletnie nieprzystosowanym do życia w piachu.

Tunezja

Karawana — ruchoma linia życia w miejscu, gdzie wszystko inne wydaje się być w bezruchu

Obrzeżem Sahary kierujemy się w niezwykle ciekawy, momentami wręcz filmowy region.
Matmata i jej okolice słyną z charakterystycznych domów wykutych w skałach przez lud Imazighen. Ich historia sięga prawdopodobnie czasów fenickich, ponad 3 000 lat temu. Dzięki tej niezwykłej formie budownictwa wnętrza domów pozostają chłodne w upalne lato i przyjemnie ciepłe w mroźne zimowe dni.
Nie tylko funkcjonalność sprawia, że Matmata jest wyjątkowa. Pustynne krajobrazy okolicznych wydm przyciągnęły również filmowców — część scen sagi Star Wars George'a Lucas'a nakręcono właśnie tutaj, a okolice stały się tłem dla planety Tatooine.

Tunezja

Główne wejście do mieszkania jaskiniowego

Korzystamy z uprzejmego zaproszenia i wchodzimy do jednego z domów.
Gospodynie wprowadzają nas w codzienne życie Imazighen — pokazują, jak powstaje chleb ksera, po czym zapraszają nas do spróbowania świeżego wypieku.

Tunezja

Ręczna robota, zero maszyny, maksymalny wysiłek

Ziarno mieli się tu tradycyjnie na kamiennym żarnie, które wygląda jak prawdziwy relikt przeszłości.
Chleb powstaje z prostych składników: mąki, wody, soli i drożdży lub zakwasu. Ciasto wyrabiane jest ręcznie, formowane w płaskie, okrągłe placki, a następnie pieczone w prymitywnych piecach glinianych, na rozgrzanych kamieniach lub w tradycyjnych piecach wspólnotowych.

Tunezja

Tajemna pustynna kuźnia smaku

Tunezja

Od ziarna do płaskiego cudu — tak smakuje tradycja

Typowa domowa uczta: chleb kesra z miodem, podawany w towarzystwie aromatycznej, słodkiej herbaty miętowej.

Tunezja

Chleb z miodem 😋

Tunezja

Tunezja

Pokój w mieszkaniu jaskiniowym

Tunezja

Spacerując pośród tych wykutych w skale domów, można poczuć się, jakby historia i fantastyka splatały się w jednym niezwykłym krajobrazie.

Tunezja

Widok wnętrza mieszkalnej jaskini

Tunezja

Matmata w roli Tatooine — dom jaskiniowy wykorzystany w Star Wars George'a Lucasa.

Z pustyni nad morze — w niewielu miejscach na świecie zmiana scenerii jest tak szybka i spektakularna.
Zatrzymujemy się w Gabès, znanym z aromatycznego targu. Tu powietrze przesycone jest zapachami przypraw, ziół i tradycyjnych mieszanek, które przenoszą nas wprost w serce tunezyjskiej kuchni, a nawet całego Maghrebu.
Nasza wizyta na targu ma jednak jeden cel: zdobycie orzeszków piniowych, które są niezastąpione w niektórych włoskich daniach.

Tunezja

Medina w Gabès

Tunezja

Kadzidła...

Tunezja

...i przyprawy

Orzeszków piniowych niestety nie udaje nam się znaleźć... Ale chyba właśnie w tym tkwi urok lokalnych targów — nie zawsze znajdziemy to, czego szukamy, za to niemal zawsze trafiamy na coś, co nas zaskoczy!

Tunezja

Godzinna podróż promem dzieli nas od Wysp Kerkennah — prawdziwej oazy spokoju.
Płaski krajobraz i łagodny klimat, a także głęboko zakorzeniona tradycja rybacka, nadają wyspom niemal niezmieniony, ponadczasowy charakter.

Tunezja

Port rybacki

Tunezja

Rozległe saliny wciąż intensywnie odparowują wodę morską, tak jak robiono to od wieków, by pozyskać sól — niezbędny skarb codziennego życia.

Tunezja

Salina przy La Maison du Sel

Na Kerkennah czas płynie wolniej; życie toczy się tu w rytmie natury, a turystyka nie zdominowała jeszcze wyspowego krajobrazu, tworząc wyraźny kontrast wobec bardziej zatłoczonych regionów Tunezji.

Tunezja

Tunezja

Portowy Sfax należy do największych miast kraju. W jego sercu kryje się medina o wyjątkowym charakterze.
Otoczona średniowiecznymi murami, z wąskimi uliczkami i głównym, tradycyjnym suq, stanowiącym serce lokalnego życia. To tu można poczuć rytm codzienności, w którym historia spotyka teraźniejszość.

Tunezja

Bab Diwan — jedna z historycznych bram mediny Sfax

Tunezja

Wielki Meczet

Tunezja

Medina w Sfax — zabudowa w dużej mierze z IX wieku

Od Tunisu po południe kraju koty są nieodłącznym elementem miejskiego życia. Żyją zarówno w domach, jak i na ulicach.
Spacerują między stoiskami targowisk, odpoczywają w cieniu murów i nieraz wprost na uliczkach mediny.

Tunezja

Kot w trybie parking — zero stresu, pełen luz

W kulturze arabskiej koty są uważane za zwierzęta czyste i sprzyjające domowi. Tradycyjnie traktuje się je z szacunkiem — uliczne koty są dokarmiane, a opieka nad nimi ma wymiar zarówno społeczny, jak i religijny.

Tunezja

Górne piętro zajęte, dolne pozostaje dla gapiów

Wracamy na ziemie dawniej należące do Imperium Rzymskiego. Miasto El Djem, znane wówczas jako Thysdrus, kryje jeden z największych amfiteatrów rzymskich na świecie.
Pomimo że Koloseum w Rzymie jest większe i bardziej znane, wielu uważa, że amfiteatr w El Djem zachwyca jeszcze bardziej — stoi samotnie pośród afrykańskiej równiny, a jego monumentalna sylwetka „wyrasta” z niezakłóconego krajobrazu.

Tunezja

Zbudowany w pierwszej połowie III wieku, mierzy 148 metrów długości i 122 metry szerokości — rozmiary, które wciąż robią wrażenie i przypominają o potędze cesarstwa.
Nawet jeśli ktoś widział już niejedną rzymską budowlę, tutaj trudno pozostać obojętnym.

Tunezja

Trzy piętra arkad — fasada amfiteatru w pełnej okazałości

Amfiteatr wzniesiony w całości z kamienia, z trzema kondygnacjami arkad, z których część przetrwała do dziś.
Jego mury wznoszą się na około 36 metrów, a szacuje się, że w pełni wypełniona arena mogła pomieścić od 35 000 do 40 000 widzów — to zaraz po Koloseum w Rzymie jeden z największych rzymskich obiektów tego typu.

Tunezja

Wnętrze skrywa prawdziwe mistrzostwo rzymskiej inżynierii.
Podziemne korytarze i komory służyły przygotowaniu widowisk: tu oczekiwały zwierzęta — lwy, tygrysy, a nawet słonie przywożone z odległych krańców Imperium — oraz gladiatorzy, zanim zostali wypuszczeni na arenę przez specjalne rampy i windy.
Labirynt podziemi pozwalał organizować widowiska sprawnie i bezpiecznie, przy minimalnym ryzyku dla widzów.

Tunezja

Tunezja

Podziemia — backstage starożytnych widowisk

Amfiteatr dysponował też kilkudziesięcioma wejściami, tzw. vomitoria, które umożliwiały tysiącom widzów szybkie wchodzenie i wychodzenie.
Każde wejście prowadziło prosto do przypisanego sektora, sprawiając, że widzowie zajmowali miejsca płynnie i bez chaosu.

Tunezja

Pierwszy rząd zarezerwowany dla pluszowych gości

Tunezja

Przez arkady przewijały się kiedyś tłumy starożytnych widzów — dziś pozostaje tylko wyobraźnia

Tunezja

Arena wewnętrzna: 75 × 45 metrów starożytnej dramaturgii

Tunezja

Z najwyższej kondygnacji — skala amfiteatru wciąż zapiera dech w piersiach

Nic dziwnego, że miejsce to przyciąga filmowców.
W przeszłości sceny do epickich i historycznych filmów kręcono właśnie tutaj, gdzie kamienne mury pamiętają dawne opowieści i gladiatorskie widowiska.

Wracamy na wybrzeże. Błękit Morza Śródziemnego pozostanie przyklejony do krajobrazu już do końca naszej podróży — i nie, żeby nam to jakoś przeszkadzało, trochę jak przyjemny kompan.
Wkrótce trafiamy do miasta Al–Mahdijja. Najstarsza jego część, położona na wąskim półwyspie wysuniętym w morze, sięga czasów rzymskich, kiedy funkcjonowało tu miasto Aphrodisium, później nazywane Afryka. Współczesny cypel znany jest jako Ras Ifrikijja (Cap Afrique).
Muzułmańska Al–Mahdijja została założona w pierwszej połowie X wieku i wybrana na stolicę regionu Ifrikijja, głównie ze względu na dostęp do morza oraz strategiczne położenie. Cypel, od czasów Fenicjan pełniący rolę militarnego punktu orientacyjnego, był przez wieki określany mianem „palca wskazującego morze”.

Tunezja

Brama Skifa Kahla

Tunezja

Tunezja

Meczet Hadj Mustapha

Tunezja

Medina

Osmański fort Borj El Kebir, wzniesiony pod koniec XVI wieku na miejscu dawnego pałacu fatymidzkiego, uchodzi za jeden z najcenniejszych przykładów osmańskiej architektury militarnej.

Tunezja

Tunezja

Budowla wzniesiona jest na planie czworobocznym, której później dodano bastiony narożne. Otoczona jest potężnym murem, pierwotnie posiadającym jedno wejście; po przekształceniu fortu na więzienie w XIX wieku utworzono dodatkowy dostęp.

Tunezja

Tunezja

Al–Mahdijja powoli zostaje w tyle, a przed nami, na niewielkim półwyspie, rysuje się Monastir. Już z daleka widać, że to miasto żyje dziś głównie turystyką — promenady pulsują spacerowym rytmem, kawiarniane stoliki zajmują kolejne chodniki, a witryny sklepików kuszą magnesami, ceramiką i obowiązkowymi pocztówkami z palmą na pierwszym planie.
Wszystko wygląda lekko i wakacyjnie, ale wystarczy zagłębić się w medinę, by natknąć się na coś znacznie starszego i bardziej surowego — jeden z najlepiej zachowanych przykładów islamskiej architektury wojskowej w Tunezji.

Tunezja

Ribat — twierdza z VIII wieku — nawet dziś potrafi zrobić wrażenie. Masywne mury, kamienne dziedzińce i surowe wieże wyglądają tak, jakby od stuleci uparcie ignorowały upływ czasu.
Wspinamy się na górne tarasy i nagle cały turystyczny gwar zostaje gdzieś daleko w dole. Przed nami rozciąga się morze wtulone w horyzont, a wiatr niesie słony zapach wody i rozgrzanego kamienia.
Łatwo tu odpłynąć myślami kilka wieków wstecz — do czasów, gdy z tych samych murów wypatrywano żagli pojawiających się na linii horyzontu, a twierdza była nie tylko schronieniem, lecz także ważnym posterunkiem strażniczym.

Tunezja

Ribat okazuje się czymś więcej niż tylko zabytkiem z przewodnika. To miejsce, które pamięta średniowieczne bitwy, obronę tunezyjskiego wybrzeża przed Bizantyjczykami i piratami, a przy okazji opowiada historię dość niezwykłego połączenia religii i wojskowej dyscypliny we wczesnym islamie Maghrebu.
I choć brzmi to poważnie, Monastir ma tę rzadką umiejętność, by historię podawać bez zadęcia — bardziej w rytmie morskiej opowieści niż szkolnego wykładu.

Tunezja

Twierdza ma kształt czworoboku, otaczają ją wysokie mury i strażnicze wieże, a wokół centralnego dziedzińca ciągną się dawne pomieszczenia mieszkalne i modlitewne.

Tunezja

Tunezja

Spotykamy tunezyjskich krewnych

Mauzoleum Habiba Bourguiby należy do najbardziej charakterystycznych miejsc w Monastir i trudno je przeoczyć — złota kopuła oraz smukłe minarety od razu przyciągają wzrok.
Spoczywa tu pierwszy prezydent Tunezji, nazywany często „ojcem tunezyjskiej niepodległości”. To on poprowadził kraj do uniezależnienia się od Francji, a później przez długie dekady konsekwentnie budował nowoczesne państwo tunezyjskie.

Tunezja

Mauzoleum Habiba Bourguiby

Wybrzeże znów przejmuje kierunek i prowadzi nas w stronę Sousse. To jedno z największych miast i, podobnie jak wcześniejsze miejscowości, ważny ośrodek turystyczny.
W samym sercu Sousse rozciąga się historyczna medina wpisana na listę UNESCO — gęsta sieć wąskich uliczek, bielonych murów i warsztatów, w których rytm pracy od dawna wyznacza raczej tradycja niż zegarek.
Ten stary układ miasta zderza się tu bezceremonialnie z nowoczesną zabudową oraz pasem nadmorskich hoteli, które zaczynają się niemal tuż obok. Sousse żyje więc w dwóch trybach naraz: po jednej stronie ma wakacyjną promenadę, pełną ruchu i letniego hałasu, po drugiej — medinę, starszą i bardziej surową, która wciąż wyraźnie przypomina o historycznym charakterze miasta.

Tunezja

Typowa uliczka w medinie Sousse

Tunezja

Zaouia Zakkak — historyczna świątynia suficka, pełniąca funkcje religijne i edukacyjne

Tunezja

Ribat w Sousse

Muzeum Archeologiczne mieści się w obrębie zabytkowego ribatu i tym samym wpisuje się w wielowarstwową historię Sousse — gdzie kolejne epoki nie tyle się zastępują, co nakładają jedna na drugą.
W środku trafiamy na skarby z czasów rzymskich i fenickich, z wyraźną przewagą imponujących mozaik.

Tunezja

„Triumf Neptuna” z domu Sorothusa w Sousse, prawdopodobnie z II wieku

Tunezja

Mozaika przedstawiająca boga Oceanusa, początek III wieku

W porównaniu z Muzeum Bardo w Tunisie, którego zbiory obejmują całe terytorium kraju i szerokie spektrum sztuki, również islamskiej, muzeum w Sousse ma wyraźnie bardziej kameralny charakter.
Skupia się na tym, co lokalne — na dziedzictwie regionu Sahel, jakby zamiast opowiadać całą historię Tunezji, wybierało jeden, gęsto zapisany jej rozdział.

Tunezja

Mozaika z głową Meduzy

Tunezja

Chrzcielnica z Bekalta w całości pokryta misternymi mozaikam

W Sidi Jadidi trafiamy do gospodarstwa Imazighen — Douar Laaroussi. Od progu witają nas jak starych przyjaciół — z taką serdecznością, że momentalnie czujemy się częścią rodziny.

Tunezja

Posiadłość, od pokoleń należąca do rodziny Laroussi, zachowała autentyczny, tradycyjny charakter. Gospodarze pielęgnują rozległy sad drzew oliwkowych.
W kuchni królują zapachy lokalnych potraw — od pieczonych w glinianych piecach chlebów po aromatyczne destylaty z ziół, przygotowywane według dawnych, pilnie strzeżonych receptur. Każdy kęs i łyk staje się małą lekcją lokalnego dziedzictwa kulinarnego.

Tunezja

Rodzina Laroussi wprowadza nas też w codzienne rytuały Imazighen (Berberów): pokazuje sztukę wypieku chleba, wytwarzania ziołowych esencji, a przy tym dzieli się historiami i śmiechem.
Wspólnie obserwujemy tradycyjne świętowanie, słyszymy rytm tańców i czujemy, że kultura tego miejsca żyje naprawdę — nie na pokaz, lecz w codziennym oddechu gospodarstwa.

Tunezja

Tradycyjna destylacja roślinnych olejków eterycznych

Tunezja

Spotkanie z małym żółwiem

Podróż kończymy w Hammamet, gdzie wakacyjny klimat spotyka się z dziedzictwem kulturowym. Miasto wita typowym dla wybrzeża nastrojem — promenady pełne ludzi i urlopowego gwaru, a nadmorskie hotele przyciągają gości.
Medina, choć niewielka, kryje w sobie urok wąskich uliczek i małych sklepików, a zabytkowa kasba wznosi się nad miastem, oferując piękny widok na port i zatokę.
Choć miasteczko żyje głównie turystyką, w tym ruchu łatwo dostrzec ślady jego dawnego charakteru.

Tunezja

Zabytkowa kasba

Tunezja

Zatoka Hammametu

Pomimo że podróż po Tunezji dobiegła końca, jej ślady pozostają niczym niewidzialny atrament, który zapisuje się w pamięci — niewidoczny na pierwszy rzut oka, ale trwały. Tunezja to kierunek, który zbyt często bywa niedoceniany, choć kryje w sobie niezliczone skarby — zarówno kulturowe, jak i krajobrazowe.
A jeśli ktoś zapyta, czy warto tu przyjechać, odpowiedź jest prosta: naturalnie! Następnym razem zabiorę jednak większą walizkę 😉

Tunezja

Kąpiel regeneracyjna w domu


Klocek